A co jeśli to wszystko, to syzyfowa praca?

Nie pisałam…obijałam się. Tak myślicie? Nie, nic z tych rzeczy. Pochłonęła mnie praca, przygotowywanie projektów, eventy, promocja etc.

I co mi z tego przychodzi? Stres, ból brzucha, irytacja….

Tak, nawet Ja krocząca Po Jasnej Stronie mam swoje chwile słabości.

Jednak wolę grać do swojej bramki, a nie czyjejś.

I dzisiaj pomyślałam sobie tak: „Przecież dużo wiem, jestem wykształcona, mam doświadczenie zawodowe, w dodatku nie w byle jakiej instytucji, ale znanej w całym kraju.Utknęłam w jakiejś firmie, która ma zapędy bardzo ambicjonalne i buja w obłokach, a ja przez to niebawem wyląduje na OIOMIE.

Czy w wieku po 30 – stce warto?

A mi się marzy własna książka….własny domek…owczarek niemiecki albo labrador i gromadka dzieci…potem wnuków…

Firma z prawdziwego zdarzenia, a nie takie „freelancerstwo”.

Spacer po Cliffs of Moher….. :-)

Pewnie każdy z Was ma takie chwile, kiedy czuje bezsens własnych działań. To uczucie, kiedy wszystko co robicie staje się syzyfową pracą. Znacie to z pewnością.

Co robić w takiej sytuacji?

  1. Nie działać pod wpływem chwili.
  2. Spisać za i przeciw.
  3. I jak mawiała Scarlett O’hara „Pomyślę o tym jutro”.
  4. Następnie podejmij decyzję, bo wszak życie składa się z ciągłego podejmowania decyzji.

I działaj! Rób to co chcesz!

Rób to co lubisz, a nigdy nie będziesz musiał pracować  8-)

Pocieszę się, że w chwili obecnej będę podejmować dokładnie taką samą decyzję, co Ty.

Życzę Wam i sobie, abyśmy robili to co lubimy!  :-)

PS. Znów będę regularna w pisaniu :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *