Dziwna historia….

Poruszona do głębi historią mojej znajomej również chciałabym Wam ją przedstawić.

Do rzeczy :)

Moja znajoma B.  poznała faceta przez popularny portal randkowy. Pierwsza randka była bardzo obiecująco. Tak jak sobie to wyobrażała, było ciepło, miło, inteligentnie, spokojnie. B. szukała spokoju, ostoi, oparcia, miała dość burz na morzu swojego życia.

Niestety pierwszy cios w tej znajomości przyszedł jeszcze w trakcie drogi powrotnej do domu. Dżentelmen ten odwoził ją. W trakcie luźnej rozmowy o muzyce itp., B zapytała jak długo jest sam. Sami stwierdzicie, pytanie dość naturalne. Jaki był jej szok!, gdy okazało się, że jest formalnie z kimś związany!. Także nie kryłam oburzenia, jak mi to opowiadała.

Tłumaczył, że jego kobieta jest sinusoidą!!!!!!, że nie wie czy chce z nim być!!!!!!, raz chce, raz nie. Przez moment tez wyraził się, jakby już nią nie był, dlatego że wyraził się, jakoby ona powiedziała, że „kiedyś do siebie wróciła”.

Moja B. po wielu doświadczeniach, była zdruzgotana. Wróciła do domu, popłakała się i zadzwoniła do przyjaciółki, mówiąc przez łzy, że już zawsze będzie sama.

Potem zaczęły się smsy z przeprosinami, prośbami o wybaczenie, że on chce jeszcze kiedyś się z nią spotkać. Szczyt bezczelności!!!

Dodam jeszcze, że w trakcie ów pierwszego spotkania, zapytał ja czy jest wierząca??!!!

Moja B. jest już posunięta w latach. Chciałaby mieć rodzinę, dzieci, więc sami rozumiecie, że oczywiście mu wybaczyła ta nieuczciwość.  Dała szansę na znajomość, licząc po cichutku, że może teraz się uda. Żałowałaby do końca życia, gdyby skreśliła. Jednak postawiła warunek, musi się rozstać!

No i zaczął do niej często pisać. Właściwie ciągle do niej smsował. Nie flirtował z nią. Chociaż smsy były miłe, jej to odpowiadało, chociaż liczyła, że zacznie ją traktować jak kobietę.

Niby mu się podobała, ale spotkań przybywało, a on nic. Raz ją tylko cmoknął w policzek ( chyba się wtedy pomylił), a tak to nic.

Zasłaniał się problemem z otwarciem na nową osobę. Niby mu się podobała, ale tego w żaden sposób nie okazał.

Mało tego uważał, że z koleżeństwa może być coś więcej. Chociaż ona mu tłumaczyła, że raczej małe jest prawdopodobieństwo, jak nie zaiskrzyło, to już nie zaiskrzy.

Oczywiście ta znajomość  miała swoje plusy. Pożyczył jej jakieś książki. Chciał być pomocny. Pomógł jej w temacie spawania.

Dwukrotnie chciała go skreślić, a wtedy on prosił, aby tego nie robiła i dała mu jeszcze czas. No to ona dawała ten czas.

Krótko przed świętami kilka dni się nie odzywał, więc sama się odezwała. Odpisał, że musiał się wyciszyć i że trudno mu się otworzyć po zakończeniu pewnego etapu w życiu ( dodam, że nie mieszkał z tą kobietą, nie był zaręczony).  Chyba to przelało czarę….Właściwie ona nie pytała go, o to, czy chce z nią być itd. Nigdy nie zaproponowała mu związku, nic z tych rzeczy. Bardziej zapytała wcześniej czy chce się z nią tylko kolegować. No i dawała do zrozumienia, że nie podoba jej się, jak to wszystko wygląda. Oczywiście bardzo subtelnie.

Znajomość w burzliwych smsach i wiadomościach została zakończona. Najbardziej ją bolało, że ją upokorzył jako kobietę, wyszedł z niego skrajny egoista ( nawet nie pomyślał, że B też może mieć problem z otwarciem po bardzo toksycznych związkach) i nie uszanował jej czasu. Znajomość trwała ponad 3 miesiące!

B. mu zaufała, a gdy ktoś zawodzi, to niestety to boli… Otwarła się przed nim….

B. zwierzyła mi się, że chyba nie chce już się umawiać z nikim. Jest tym zmęczona. Nie rozumie, dlaczego dobry facet, okazał się kimś takim.

Ona dziś nie wie czy był homoseksualistą, czy miał małe doświadczenie z kobietami? Na pewno jego zachowanie było podyktowane jakimś zaburzeniem.

Co Wy myślicie?

Czekam na Wasze komentarze:)

  2 comments for “Dziwna historia….

  1. ~Paweł
    13 kwietnia 2016 o 11:49

    W tej sprawie to chyba zbyt dużo emocji na początek. Pani widać z poranioną duszą,Pan być może samotny w związku. Pani dość zdeterminowana, jeżeli szuka znajomości po portalach randkowych. Gość przyznał się że jest w związku, widać że niezbyt szczęśliwy, sam nie wie czego chce. Nie wykorzystał tej Pani seksualnie. Zdarza się…

    • Alicja
      13 kwietnia 2016 o 22:14

      Pewnie jest w tym racja…Dziękuję za komentarz.

Odpowiedz na „AlicjaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *